Świnia na sądzie ostatecznym

Autorka: Maja Iwaszkiewicz

Dane podstawowe

  • Data premiery: 2021-03-10
  • Rok wydania: 2021
  • Liczba stron: 240
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • ISBN: 9788366736696
Cena:
7,90 zł 39,90 zł
Produkt dostępny
Cena:
7,90 zł 31,90 zł
Produkt dostępny

Opis książki Świnia na sądzie ostatecznym

O TAKIM ŚREDNIOWIECZU NIKT JESZCZE NIE PISAŁ
Co wówczas człowiek myślał o zwierzętach? Jak wyglądała praca dawnego zoologa i jego magiczne eksperymenty? Jak powstały wyobrażenia o ludzko-zwierzęcych hybrydach? Czy w średniowieczu istniały ogrody zoologiczne? Czy wierzono, że zwierzęta pójdą do nieba i należy je sądzić jak ludzi? Barwne opowieści o średniowiecznej faunie wzbogacone zostały o oryginalne ilustracje, które mogą wzbudzać zarówno śmiech, jak i przerażenie. Znaczną część autorka poświeciła opisom stworów fantastycznych: smoków, gargulców i jednorożców. Nie zapomniała też o ówczesnych wegetarianach. Wszystko to prowadzi do zastanawiającego wniosku: świat zwierząt oddziaływał na ludzi w średniowieczu silniej niż obecnie.
Maja Iwaszkiewicz jest historyczką sztuki i mediewistką zakochaną w kulturze średniowiecznej i odszyfrowywaniu jej tajemniczego języka symboli. Próbuje zarazić tą miłością innych.

Maja Iwaszkiewicz zabiera nas w podróż do średniowiecza. Wchodzimy w tę zamierzchłą epokę w sposób naturalny, bowiem nasz przewodnik snuje barwną, upstrzoną anegdotami opowieść, tak, że czytelnik nie chce przerywać choć na chwilę tej wycieczki. Zaczynamy widzieć jednorożce, gryfy i syreny, rozumiemy dlaczego nasi przodkowie stosowali dietę iście wegetariańską i dochodzimy do wniosku, że średniowiecza nie sposób utożsamiać z ciemnotą.

Adam Kraszewski, NaTemat.pl

Myślę, że dla późnych licealistów i licealistek myślących o humanistycznej przyszłości to lektura prawie obowiązkowa, choć jak wiemy Sąd Ostateczny ponoć będzie dotyczył wszystkich, więc warto sprawdzić czy zdaniem średniowiecznych teologów znajdziemy się tam razem z naszymi zwierzakami, czy jednak nie.

Wojciech Szot, Zdaniem Szota

Moim zdaniem to książka dla każdego. Choć może nie – jeśli ktoś naukę traktuje super poważnie, średnio u niego z poczuciem humoru i uważa, że o historii można opowiadać tylko w odpowiedni sposób, pewnie się tutaj nie odnajdzie. Ale dlatego mamy książki naukowe i popularnonaukowe. Ta należy do tego drugiego gatunku i reprezentuje jego cechy doskonale.

Diana Chmiel, Bardziej lubię książki niż ludzi

„Świnia na sądzie ostatecznym” to książka, która zwraca uwagę zarówno oryginalną okładką, jak i nietypową tematyką. Maja Iwaszkiewicz, badając zagadnienia związane z postrzeganiem zwierząt w średniowieczu, przybliża czytelnikowi owa epokę i zachęca, by spojrzeć z na nią inaczej – bez uprzedzeń, z otwartością i zaciekawieniem. Czuć w tej publikacji mediewistyczną pasję.

Katarzyna Wójcik , W ogrodzie liter

O autorce

Dane szczegółowe

Data premiery: 2021-03-10
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 240
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788366736696

Opinie o książce Świnia na sądzie ostatecznym, Maja Iwaszkiewicz

5

Bibliotekara

17.05.2022

Większość polskich czytelników spragniona jest dobrej książki popularnonaukowej. Polska reportażem stoi, ale literatura faktu to jednak zupełnie inne klimaty niż
zgrabnie opracowany wycinek wiedzy. No i jasne, można sobie poczytać serię ceramowską. Można skompletować „Sztukę świata” albo wysiadywać godzinami w czytelni. Tylko, że jak wskazuje statystyka, prawie nikt nie ma na to ochoty, a przede wszystkim czasu. No i ciach. Mamy „Świnię na sądzie ostatecznym”. To książka, która przyciąga okładką, ale zatrzymuje świetnie podaną treścią i wprowadza czytelnika do świata zwierząt w średniowieczu. Ze szczególnym uwzględnieniem symboli w sztuce, ale nie tylko. Marginesy średniowiecznych ksiąg są przepustką do lepszego zrozumienia całej epoki. Mentalność, codzienność czy wrażliwość ludzi średniowiecza często odbiegają od naszych wyobrażeń o nich. Dzięki książkom takim „Świnia na sądzie ostatecznym” przeszłość przestaje być płaska i mało zajmująca. Staje się pełnowymiarową przestrzenią, która zachęca do coraz to nowych poszukiwań. Jest to książka równie ciekawa, co przystępna. I dopiero to połączenie wiedzy i humoru robi robotę. Autorka zwraca się bezpośrednio do czytelników, nie boi się ironizować, używa zrozumiałych odniesień. Zaskoczona byłam też liczbą i jakością reprodukcji. Jeśli ktoś poznawał historię sztuki dzięki książkom z poprzedniej epoki wie, jaki to ból mieć do czynienia z chropowatym, szarym papierem. Uczucie dalekie od podziwiania pięknego obiektu. I współcześnie zdarza się wydawcom iść na ustępstwa w tej kwestii. „Świnię na sądzie ostatecznym” kupiłam w cenie niższej niż regularna, bo w promocji, a w środku dostałam kilkanaście kolorowych, dobrej jakości rycin. Poza reprodukcjami na wypasie dostaniecie też podsumowujący quiz, słownik podstawowych symboli i bibliografię. „Świnia na sądzie ostatecznym” jak najbardziej trafia do lubianych i polecanych przeze mnie książek. Jeśli macie ochotę na garść naprawdę zaskakujących ciekawostek, interesujecie się historią albo po prostu chcecie odpocząć na chwilę od powieściowej fikcji, to bardzo zachęcam do przeczytania.
5

Weronika

11.05.2022

"Świnia na sądzie ostatecznym" autorstwa Mai Iwaszkiewicz to pozycja wydana w 2021, a więc już jakiś czas temu, jednak nadal
warto po nią sięgnąć! Jest to pozycja idealna dla osób, które chcą pogłębić swoją wiedzę w zakresie zoologii – szczególnie w średniowieczu. Ale nie tylko! Dlaczego? O tym poniżej 😊 Maja Iwaszkiewicz jest z wykształcenia historyczką, która uwielbia czasy średniowiecza. Próbuje swoją miłością zarazić innych – stąd zapewne ta książka. Zajmuje się historią…ale raczej od tej strony ciekawostkowej – książka jest nimi przepełniona i to jest super! Jesteście ciekawi czy jednorożce istniały naprawdę? Jakimi były zwierzętami? Czy zoo wyglądały tak jak teraz? A może ciekawi Was symbolika zwierząt i jak się do niej odnosili ludzie żyjący w „ciemnych wiekach”? Sam termin „wieków ciemnych” odnoszący się do średniowiecza to niesamowita zmyłka! Maja Iwaszkiewicz w swojej książce pokazuje nam jak bardzo się mylimy. A to tylko na przykładzie związanym ze zwierzętami! Z tej książki dowiemy się także kim był Albert Wielki i co takiego mu zawdzięczamy. Co więcej, także wegetarianie znajdą coś dla siebie! Autorka ma niesamowicie przyjemny styl pisania, co powoduje, że nie jesteśmy znudzeni historią w żadnym stopniu, a wręcz jej łakniemy – tak było ze mną, nie mogłam się „oderwać” od tej pozycji, dopóki jej nie przeczytałam. Tego wszystkiego dopełniają przepiękne ilustracje, które nawiązują do opisywanego tematu i pomagają go zrozumieć – mam tutaj na myśli raczej wyobrażenie sobie niektórych fragmentów tekstu 😊 Uważam, że jest to pozycja obowiązkowa dla każdego! Nie tylko dla miłośników zwierząt i średniowiecza. Sięgając po tą książkę nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak małą wiedzę mam na ten temat. Dzięki "Świni na sądzie ostatecznym" zrozumiałam i poznałam wiele ciekawych aspektów związanych z tą tematyką. Polecam bardzo mocno! Zdecydowanie warta przeczytania!
5

@nataliicodziennosc

12.12.2021

Wiedziałam, że to będzie bardzo ciekawa książka choć bałam się jej z jednego powodu. Otóż w głowie sobie ułożyłam, że
będzie pełna okrucieństwa wobec zwierząt. Szczęśliwie nie była a jak się zagłębić w temat, może miały one nawet lepiej niż w dzisiejszych czasach. Podlegały np. systemowi prawnemu jak ludzie, miały więc prawo do obrońcy, a kary ponosiły na równi z ludźmi. Tematyka książki jest bardzo złożona. Bo przeczytamy i o wierzeniach, i o jednorożcach, i o polowaniach i wielu innych. Średniowieczne postrzeganie jedzenia i seksu w kontekście porównań ludzie - zwierzęta to fascynujący temat! Założę się, że nie mieliście pojęcia, że zabronione było spożywanie zajęcy, bo ich "nawyki seksualne nie cieszyły się dobrą opinią". Wiedziałam, że byście na to nie wpadli!! Książka pozbawiona jest naukowego patosu, nie opiera się na milionie odnośników, cytatów itp. Przy tym jest napisana tak jak na ciekawym wykładzie być powinno. Treściwie ale prosto, lekko, miejscami zabawnie. Naprawdę czytałam tę książkę z uśmiechem na ustach. Serio, no musisz się uśmiechać jak tak sobie myślisz do czego ludzka wyobraźnia jest zdolna. Swoją drogą, ciekawe co o nas i naszej np. technologii, jedzeniu będą myśleli za 500 lat. Autorka opowiada o swojej pasji, o tym czego przez lata swoich poszukiwań się dowiedziała, co ją najbardziej ciekawiło. Dzieli się wieloma mądrymi spostrzeżeniami, wnikliwymi i przemyślanymi interpretacjami. Jest tyle treści, aby zainteresować a nie zanudzić. Jest i trochę koloru, bo i ilustracji kilkanaście załączono. A jak już doczytacie książkę do końca, zobaczycie, że ma ona piękne przesłanie.
5

Urszula Gałaszewska

16.03.2021

Maja Iwaszkiewicz Świnia na sądzie ostatecznym Jak postrzegano zwierzęta w średniowieczu, zastanawiam się, na ile jestem przypadkiem odosobnionym, ale dla
mnie średniowiecze nie miało nigdy pejoratywnego wydźwięku. Nie zaraz, żebym je jakoś kochała, raczej nie wybrałabym go również, gdyby ktoś zaproponował mi przeniesienie się w czasie, ale jest jedna rzecz, którą w średniowieczu uwielbiam. To architektura sakralna. Kiedy myślę, co mogło wpłynąć na brak tego typu negatywnych skojarzeń, przychodzą mi na myśl moje spędzane parę razy przed laty wakacje we Francji i możliwość oglądania mnóstwa lokalnych, maleńkich kościołów, będących zabytkami architektury romańskiej i gotyckiej. Zlokalizowane często w niewielkich miejscowościach, nie trzeba było przemierzać setek kilometrów, żeby je odnaleźć, nie leżały też na głównych turystycznych szlakach. Ich wiek, włożony w budowę wieloletni wysiłek ludzki, zawsze wzbudzały mój podziw. Kiedy zobaczyłam zapowiedź Świni na sądzie ostatecznym wróciły tamte obrazy. Wiedziałam że to może być interesujący temat, nawet jeśli wydaje się być marginalny dla twórczości związanej z przedstawianiem wydarzeń biblijnych. Okazało się, że wcale tak nie jest, bo średniowieczni twórcy, filozofowie czy naukowcy, byli ogromnie zafascynowani również tematyką fauny. A łatwo wcale nie mieli, bo jak tu narysować bądź wyrzeźbić żyrafę albo słonia, kiedy nigdy tych zwierząt się nie widziało. W XIII wieku z pomocą przyszedł Albertus Magnus Albert Wielki, który w liczącym dwadzieścia sześć tomów dziele De animalibus, a dokładnie w ostatnich pięciu tomach (wcześniejsze są parafrazą nie podlegającego dyskusji, chociaż również często mijającego się z prawdą podejścia Arystotelesa), zawarł własne obserwacje, opisując jednocześnie prowadzone na zwierzętach eksperymenty. Nie spodziewałam się, że autorka otworzy drzwi do tak magicznego świata widzianej w tamtym czasie fauny. Świata, w którym ogromne znaczenie przywiązywano do symboliki zwierząt, w którym szatan mógł pojawić się pod licznymi zwierzęcymi postaciami, pełnego tajemniczych stworów, jednorożców, gryfów, feniksów czy syren, epoki ludzko-zwierzęcych hybryd czy monstrów. Średniowiecze kryje jednak w sobie jeszcze więcej zaskoczeń, podejmując tematy wydawałoby się już współczesne, takie jak podejście do zwierząt i ich traktowanie czy też stosunek do spożywania ich mięsa. To wszystko okraszone zostało językiem lekkim i przyjemnym w odbiorze, powodującym, że wydawałoby się zamierzchłe i ponure średniowiecze, staje się bliskim i interesującym, choć pełnym zaskoczeń podwórkiem. Jestem zafascynowana kolorystyką zawartych w książce reprodukcji (jest ich tutaj sporo), intensywnością średniowiecznych barw, jakby specjalnie poprawianych przez programy graficzne sprzed setek lat. Nie miałam okazji przyglądać się średniowiecznym księgom na żywo, prawdopodobnie większość z nich jest i tak zamknięta w sejfach klasztorów, muzeów, schowana gdzieś głęboko przed ludzkim okiem. A malowidła, freski, które miałam okazję podziwiać w romańskich czy gotyckich kościołach, wydawały mi się zawsze takie ciemne. Fakt, który może mi nieco umknął, nie odnawia się ich w końcu, co kilka lat. Na koniec mam tylko jedną uwagę. Książka jest po prostu za krótka, zanim zacznie się czytać, już się kończy, a ja chciałabym jeszcze więcej i więcej.
5

Katarzyna kate_in_bookland

10.03.2021

Kiedy myślimy o architekturze i sztuce średniowiecza, nasze pierwsze skojarzenia to najczęściej motywy biblijne - Święta Rodzina, postaci świętych i
różne sceny ze Starego i Nowego Testamentu. Nic dziwnego - w średniowieczu sztuka pełniła przede wszystkim rolę wspomagającą wobec religii. Jednak gdy przyjrzymy się nieco uważniej, na obrzeżach obiektów architektonicznych i na marginesach psałterzy dostrzeżemy całą masę dziwacznych stworzeń i scen zupełnie nieprzystających do pobożnych, religijnych treści. Smoki, syreny, gryfy, centaury, a nawet jednorożce... Brzmi jak fragment książki J.K.Rowling "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć", prawda? Tymczasem to wcale nie wybujała fantazja współczesnego pisarza, a średniowieczne realia :) Dlaczego spora część stworzeń na średniowiecznych rysunkach nie przypomina zwierząt, które znamy? Dlaczego tak wyglądają? Czy ówcześni ludzie naprawdę wierzyli w istnienie jednorożców lub centaurów? Jak odczytać ten średniowieczny język? I tutaj z pomocą przychodzi nam "Świnia na sądzie ostatecznym" :) Głównymi bohaterami książki Mai Iwaszkiewicz są zwierzęta. Autorka zabiera nas w podróż do średniowiecza i wyjaśnia, w jaki sposób ludzie myśleli wówczas o zwierzętach oraz jaką przypisywali im symbolikę. Dowiemy się nie tylko, jak wyglądało etyczne podejście do fauny, ale przeczytamy też o sądowych procesach przeciwko zwierzętom. Całość uzupełniają kolorowe, średniowieczne ilustracje i ryciny. "Świnia na sądzie ostatecznym" to książka, która zwraca uwagę zarówno oryginalną okładką, jak i nietypową tematyką. Maja Iwaszkiewicz, badając zagadnienia związane z postrzeganiem zwierząt w średniowieczu, przybliża czytelnikowi ową epokę i zachęca, by spojrzeć na nią inaczej - bez uprzedzeń, z otwartością i zaciekawieniem. Czuć w tej publikacji mediewistyczną pasję. I naprawdę cieszę się, że na księgarskie półki trafiają książki, które tak wspaniale popularyzują historię, czyniąc ją przystępną i fascynującą. Z przyjemnością wybrałam się do średniowiecza wspólnie z Mają Iwaszkiewicz. To było ciekawe literackie doświadczenie💚

Podsumowanie

1
x0
2
x0
3
x0
4
x0
5
x5
5,00

Bestsellery