Świnia na sądzie ostatecznym

Autorka: Maja Iwaszkiewicz

Dane podstawowe

  • Data premiery: 2021-03-10
  • Rok wydania: 2021
  • Liczba stron: 240
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • ISBN: 9788366736696
Cena:
39,90 zł
Produkt dostępny

Opis książki

O TAKIM ŚREDNIOWIECZU NIKT JESZCZE NIE PISAŁ
Co wówczas człowiek myślał o zwierzętach? Jak wyglądała praca dawnego zoologa i jego magiczne eksperymenty? Jak powstały wyobrażenia o ludzko-zwierzęcych hybrydach? Czy w średniowieczu istniały ogrody zoologiczne? Czy wierzono, że zwierzęta pójdą do nieba i należy je sądzić jak ludzi? Barwne opowieści o średniowiecznej faunie wzbogacone zostały o oryginalne ilustracje, które mogą wzbudzać zarówno śmiech, jak i przerażenie. Znaczną część autorka poświeciła opisom stworów fantastycznych: smoków, gargulców i jednorożców. Nie zapomniała też o ówczesnych wegetarianach. Wszystko to prowadzi do zastanawiającego wniosku: świat zwierząt oddziaływał na ludzi w średniowieczu silniej niż obecnie.
Maja Iwaszkiewicz jest historyczką sztuki i mediewistką zakochaną w kulturze średniowiecznej i odszyfrowywaniu jej tajemniczego języka symboli. Próbuje zarazić tą miłością innych.

O autorce

Dane szczegółowe

Data premiery: 2021-03-10
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 240
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 9788366736696

Opinie

5

Urszula Gałaszewska

16.03.2021

Maja Iwaszkiewicz Świnia na sądzie ostatecznym Jak postrzegano zwierzęta w średniowieczu, zastanawiam się, na ile jestem przypadkiem odosobnionym, ale dla mnie średniowiecze nie miało nigdy pejoratywnego wydźwięku. Nie zaraz, żebym je jakoś kochała, raczej nie wybrałabym go również, gdyby ktoś zaproponował mi przeniesienie się w czasie, ale jest jedna rzecz, którą w średniowieczu uwielbiam. To architektura sakralna. Kiedy myślę, co mogło wpłynąć na brak tego typu negatywnych skojarzeń, przychodzą mi na myśl moje spędzane parę razy przed laty wakacje we Francji i możliwość oglądania mnóstwa lokalnych, maleńkich kościołów, będących zabytkami architektury romańskiej i gotyckiej. Zlokalizowane często w niewielkich miejscowościach, nie trzeba było przemierzać setek kilometrów, żeby je odnaleźć, nie leżały też na głównych turystycznych szlakach. Ich wiek, włożony w budowę wieloletni wysiłek ludzki, zawsze wzbudzały mój podziw. Kiedy zobaczyłam zapowiedź Świni na sądzie ostatecznym wróciły tamte obrazy. Wiedziałam że to może być interesujący temat, nawet jeśli wydaje się być marginalny dla twórczości związanej z przedstawianiem wydarzeń biblijnych. Okazało się, że wcale tak nie jest, bo średniowieczni twórcy, filozofowie czy naukowcy, byli ogromnie zafascynowani również tematyką fauny. A łatwo wcale nie mieli, bo jak tu narysować bądź wyrzeźbić żyrafę albo słonia, kiedy nigdy tych zwierząt się nie widziało. W XIII wieku z pomocą przyszedł Albertus Magnus Albert Wielki, który w liczącym dwadzieścia sześć tomów dziele De animalibus, a dokładnie w ostatnich pięciu tomach (wcześniejsze są parafrazą nie podlegającego dyskusji, chociaż również często mijającego się z prawdą podejścia Arystotelesa), zawarł własne obserwacje, opisując jednocześnie prowadzone na zwierzętach eksperymenty. Nie spodziewałam się, że autorka otworzy drzwi do tak magicznego świata widzianej w tamtym czasie fauny. Świata, w którym ogromne znaczenie przywiązywano do symboliki zwierząt, w którym szatan mógł pojawić się pod licznymi zwierzęcymi postaciami, pełnego tajemniczych stworów, jednorożców, gryfów, feniksów czy syren, epoki ludzko-zwierzęcych hybryd czy monstrów. Średniowiecze kryje jednak w sobie jeszcze więcej zaskoczeń, podejmując tematy wydawałoby się już współczesne, takie jak podejście do zwierząt i ich traktowanie czy też stosunek do spożywania ich mięsa. To wszystko okraszone zostało językiem lekkim i przyjemnym w odbiorze, powodującym, że wydawałoby się zamierzchłe i ponure średniowiecze, staje się bliskim i interesującym, choć pełnym zaskoczeń podwórkiem. Jestem zafascynowana kolorystyką zawartych w książce reprodukcji (jest ich tutaj sporo), intensywnością średniowiecznych barw, jakby specjalnie poprawianych przez programy graficzne sprzed setek lat. Nie miałam okazji przyglądać się średniowiecznym księgom na żywo, prawdopodobnie większość z nich jest i tak zamknięta w sejfach klasztorów, muzeów, schowana gdzieś głęboko przed ludzkim okiem. A malowidła, freski, które miałam okazję podziwiać w romańskich czy gotyckich kościołach, wydawały mi się zawsze takie ciemne. Fakt, który może mi nieco umknął, nie odnawia się ich w końcu, co kilka lat. Na koniec mam tylko jedną uwagę. Książka jest po prostu za krótka, zanim zacznie się czytać, już się kończy, a ja chciałabym jeszcze więcej i więcej.
5

Katarzyna kate_in_bookland

10.03.2021

Kiedy myślimy o architekturze i sztuce średniowiecza, nasze pierwsze skojarzenia to najczęściej motywy biblijne - Święta Rodzina, postaci świętych i różne sceny ze Starego i Nowego Testamentu. Nic dziwnego - w średniowieczu sztuka pełniła przede wszystkim rolę wspomagającą wobec religii. Jednak gdy przyjrzymy się nieco uważniej, na obrzeżach obiektów architektonicznych i na marginesach psałterzy dostrzeżemy całą masę dziwacznych stworzeń i scen zupełnie nieprzystających do pobożnych, religijnych treści. Smoki, syreny, gryfy, centaury, a nawet jednorożce... Brzmi jak fragment książki J.K.Rowling "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć", prawda? Tymczasem to wcale nie wybujała fantazja współczesnego pisarza, a średniowieczne realia :) Dlaczego spora część stworzeń na średniowiecznych rysunkach nie przypomina zwierząt, które znamy? Dlaczego tak wyglądają? Czy ówcześni ludzie naprawdę wierzyli w istnienie jednorożców lub centaurów? Jak odczytać ten średniowieczny język? I tutaj z pomocą przychodzi nam "Świnia na sądzie ostatecznym" :) Głównymi bohaterami książki Mai Iwaszkiewicz są zwierzęta. Autorka zabiera nas w podróż do średniowiecza i wyjaśnia, w jaki sposób ludzie myśleli wówczas o zwierzętach oraz jaką przypisywali im symbolikę. Dowiemy się nie tylko, jak wyglądało etyczne podejście do fauny, ale przeczytamy też o sądowych procesach przeciwko zwierzętom. Całość uzupełniają kolorowe, średniowieczne ilustracje i ryciny. "Świnia na sądzie ostatecznym" to książka, która zwraca uwagę zarówno oryginalną okładką, jak i nietypową tematyką. Maja Iwaszkiewicz, badając zagadnienia związane z postrzeganiem zwierząt w średniowieczu, przybliża czytelnikowi ową epokę i zachęca, by spojrzeć na nią inaczej - bez uprzedzeń, z otwartością i zaciekawieniem. Czuć w tej publikacji mediewistyczną pasję. I naprawdę cieszę się, że na księgarskie półki trafiają książki, które tak wspaniale popularyzują historię, czyniąc ją przystępną i fascynującą. Z przyjemnością wybrałam się do średniowiecza wspólnie z Mają Iwaszkiewicz. To było ciekawe literackie doświadczenie💚

Podsumowanie

1
x0
2
x0
3
x0
4
x0
5
x2
5,00