Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony

Autorka: Agnieszka Kamińska

Dane podstawowe

  • Data premiery: 2021-02-10
  • Liczba stron: 320
  • ISBN: 9788366736450
Cena:
42,90 zł
Produkt dostępny
Cena:
33,90 zł
Produkt dostępny

Opis książki

  • Dlaczego w szwajcarskich domach nie ma pralek?
  • Co bardziej dzieli Szwajcarów, „rów polenty” czy „granica z ziemniaka”?
  • Gdzie kupić świeże alpejskie powietrze na wynos?

Etykieta światowej prymuski przylgnęła do Szwajcarii niczym przekonanie, że po alpejskich łąkach naprawdę hasają fioletowe krowy. Tu bez obaw można zostawić na ulicy niezapięty rower czy napić się wody prosto z ulicznej fontanny. Kiedyś „szwajcarskość” reklamowała produkty wysokiej jakości, dziś to zbiór walorów, takich jak punktualność, innowacyjność czy bezpieczeństwo. Ilość pozytywnych skojarzeń, jakie budzi Szwajcaria, nie dziwi, lecz warto je zweryfikować.

Autorka przemierza alpejskie szlaki, trasy kolejowe oraz wybrukowane uliczki helweckich miast. Odkrywa przed nami ten raj wymyślony; państwo, którego nie ma, choć według legendy zaczęło się… na łące.

Dane szczegółowe

Data premiery: 2021-02-10
Liczba stron: 320
ISBN: 9788366736450

Opinie

4

CzasoStrefa.pl

09.03.2021

Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony to opowieść o kraju, który może zaciekawić na wiele sposobów – specyfiką życia, polityką, tradycjami, a także sielskimi, alpejskimi krajobrazami. Agnieszka Kamińska zabiera czytelnika we wspólną podróż po Helwecji i odkrywa kolejne jej tajemnice. Książkę wydało Wydawnictwo Poznańskie. Szwajcaria została tu pokazana jako kraj nieoczywisty, w którym wiele różnic, czasem nawet skrajności styka się, lub ze sobą sąsiaduje. Zaskakujące jest to, jak w promieniu kilkudziesięciu, bądź kilkuset kilometrów mogą zmienić się przepisy, a zwyczaj akceptowany w jednym miejscu, w innym może okazać się faux-pas. A takie sytuacje w 26 szwajcarskich kantonach to codzienność. Dlatego szwajcarskość to pojęcie bardzo płynne i trudne do jednoznacznego określenia. I właśnie tę wieloznaczność świetnie udało się autorce oddać. Polityka kraju, w którym o wielu sprawach obywatele decydują w referendach, a sami rządzący to nie są osoby z pierwszych stron gazet, została tu opisana jako zjawisko niespotykane, lecz nieidealne. Dowiemy się też o tym, jak Helwecja przyjmuje gości, turystów, uchodźców i imigrantów. Tytułowy raj wymyślony odnosi się zapewne do wielu mitów i stereotypów o Szwajcarii i Szwajcarach. Mnie najbardziej zaskoczył fakt, jak późno Szwajcarki otrzymały prawa wyborcze – uzyskały je w referendum w 1971 roku (najpóźniej na świecie!), a w kilku kantonach jeszcze później. Trudno nazwać tę książkę reportażem, raczej jest to zbiór ciekawostek i anegdot. Należy jednak przyznać, że książka jest napisana w sposób logiczny i przejrzysty, a każde opisywane przez autorkę zjawisko poparte jest odpowiednimi faktami. Szczególnie należy docenić to jak umiejętnie jest naszkicowane tło historyczne, co pozwala nam zrozumieć, dlaczego Helweci mają określone podejście do czegoś lub gdzie leży źródło pewnych tradycji czy zachowań. Dawka informacji o Szwajcarii, jaką otrzymujemy, jest solidna. Autorce mimo tego, że wplata w tekst własne doświadczenia oraz spostrzeżenia opisując, chociażby swoje relacje ze szwajcarskimi sąsiadami udaje się zachować obiektywizm. Nie osądza, nie krytykuje, nie porównuje na zasadzie nas i „onych”. Obraz Szwajcarii, jaki przynosi lektura, jest barwny, a zarazem uczciwy. Cała recenzja na: https://czasostrefa.pl/kraj-pelen-roznic-recenzja-ksiazki-szwajcaria-podroz-przez-raj-wymyslony/
5

Urszula Gałaszewska

11.02.2021

Agnieszka Kamińska Szwajcaria Podróż przez raj wymyślony, nigdy do tej pory nie byłam w Szwajcarii. Jednak parę lat temu wracaliśmy z wakacji samolotem i w pewnej chwili przelatywaliśmy nad Jeziorem Genewskim. Panowały akurat idealne warunki klimatyczne, spędziliśmy nad nim kilka minut, podziwiając fantastyczne widoki. Zatem poprawię się - nie byłam nigdy w Szwajcarii, widziałam jednak Jezioro Genewskie. Ten obraz, a teraz przeczytana o Szwajcarii książka sprawiły, że mam ochotę wrócić kiedyś do kraju, o którym do tej pory miałam naprawdę niewielką, ograniczoną do kilku haseł bądź obrazów wiedzę. Lubię czytać o krajach, które chociaż trochę znam, w których byłam, a dzięki temu mogłam poczuć namiastkę ich klimatu, stworzyć jakąś ich wizję. Jeszcze ciekawsze jednak jest odkrywanie takich, o których zbyt wiele nie słyszałam, nigdy tam nie byłam, a moje wyobrażenia ograniczały się do bardzo ogólnego, wręcz stereotypowego ich postrzegania. Agnieszka Kamińska zaprasza czytelnika na wielce fascynującą wycieczkę po Szwajcarii. Czytając poszczególne rozdziały, uświadomiłam sobie, że nie wiem czy większą przyjemność sprawiłyby mi: spacer ulicami Zurychu czy Genewy, wypoczynek nad jeziorem, podziwianie widoków górskich, a może jednak objechanie kilku kantonów i porównanie niemieckich odmian języka, którym posługują się mieszkańcy (gdybym znała choć trochę niemiecki?) albo wreszcie wzięcie udziału w referendum rozstrzygającym bardziej lub mniej istotne kwestie społeczne, gospodarcze czy polityczne, jak choćby palenie w miejscu publicznym. W przypadku kwestii referendum, byłoby to możliwe, o ile miałabym szwajcarskie obywatelstwo. Większy problem sprawiłoby mi zapewne poznanie wszystkich przepisów, różniących się w poszczególnych kantonach, jak chociażby tych regulujących zbieranie grzybów. Gdzie można zbierać, jakie rodzaje, ile kilogramów, w jakich miesiącach? Tak. W Szwajcarii nic nie jest tak proste jakby się wydawało, a zarazem na wiele kwestii wpływ mają sami mieszkańcy, bo Szwajcarię charakteryzuje ustrój polityczny demokracji bezpośredniej, w którym obywatele otrzymują szczególne prawo głosu i poprzez referendum wyrażać mogą swoje zdanie w różnych ważnych dla nich sprawach. Jednak to zdawałoby się zdecentralizowane ustawodawczo państwo, w którym obywatele mogą czuć się współtwórcami obowiązujących norm, dopiero w 1971 roku w głosowaniu referendalnym wyraziło zgodę, aby kobiety uzyskały prawa wyborcze. I to nie wszędzie, bo lokalnie nadal gdzieniegdzie stawiano opór. No cóż, każdy kraj ma swoje pomysły. Podoba mi się to, że Szwajcaria Agnieszki Kamińskiej to uważne przyglądanie się z boku sprawom społecznym, dlatego w kierunku ludzi, w tym także licznie zamieszkujących ten kraj obcokrajowców, kieruje głównie swoje zainteresowanie. Do tego dochodzą różne języki, którymi można na terenie Szwajcarii się posługiwać, co ma ułatwiać, a czasem utrudnia komunikację. I wyróżniająca państwo wpisana w kwadrat, a nie prostokąt flaga. To wszystko powoduje, że chciałoby się jeszcze bardziej poznać ten kraj, ojczyznę znanej na całym świecie fioletowej krowy. Marzy mi się jeszcze jedna kwestia, ze Szwajcarią związana częściowo. Chciałabym kiedyś wyruszyć na trekkingową wyprawę wokół Mont Blanc, górolubem nie jestem, wydaje mi się jednak, że różnice poziomów wynikające z obejścia góry wokół, byłyby dla mnie do pokonania. Oglądanie wierzchołka Mont Blanc od podnóża góry, w moim przekonaniu, może być równie fascynujące.
5

Kaja K.

09.02.2021

Debiutancka książka dziennikarki Agnieszki Kamińskiej "Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony" pokazuje ten kraj takim, jakim go jeszcze nie widzieliśmy. Jej sprawne, reporterskie pióro, lekki choć pełny głębi styl oraz ujmujące poczucie humoru sprawiają że książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Myślę że takiej książki o Szwajcarii jeszcze na rynku nie było - odnajdzie w niej coś dla siebie zarówno ktoś szukający bliższych informacji o tym kraju jak i ktoś kto o Szwajcarii wie tyle, co nic. Poruszana tematyka -wątki zarówno osobiste jak i socjologiczne, polityczne i podróżnicze sprawiają że trudno się od lektury oderwać, a przy tym liczne informacje i przemyślenia pozostają potem w głowie na dłużej. Kamińska pisze o Szwajcarii z różnych perspektyw - jako kobieta, dziennikarka, ekspatka, feministka przybiera wiele twarzy a pokazywane przez nią strony tego mało zgłębionego kraju pozwalają czytelnikowi odkryć jej (Szwajcarii) nieznane dotąd oblicze. Lektura "Raju wymyślonego" pozostawia po sobie niedosyt który, mam nadzieję, zaspokoją kolejne książki Agnieszki. Dodatkową i niewątpliwie ważną zaletą "Raju wymyślonego" jest oprawa graficzna i przepiękne zdjęcia autorstwa polskiej fotografki, Agnieszki Król. Polecam najserdeczniej!
5

Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony

08.02.2021

"Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony" to pięknie wydana i świetnie napisana publikacja, która zabiera czytelników na ulice helweckich miast, alpejskie szlaki i kolejowe trasy, a także, co najważniejsze, w sam środek zwykłego życia mieszkańców. I pozwala też zweryfikować garść pozytywnych skojarzeń, jakie budzi Szwajcaria. Czy przeciętny Szwajcar jest czterojęzycznym poliglotą? Dlaczego w szwajcarskich domach nie ma pralek? Czy Szwajcarzy to najwięksi pracusie w Europie? Czy to prawda, że są zakręceni na punkcie recyklingu? "Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony" to fascynująca opowieść o różnych obliczach jednego kraju przedstawiona z perspektywy Polki, dla której Szwajcaria kilka lat temu stała się nowym domem. Czytając książkę Agnieszki Kamińskiej czułam się tak, jakbym otrzymała widokówkę z sielskim, typowym krajobrazem (błękitne niebo, zielona trawa, ośnieżone szczyty i krowa, która leniwie przeżuwa trawę), a po jej odwróceniu na drugą stronę - autentyczną opowieść o kraju, który ma nie tylko zalety, ale też wady. Bez lukru i bez idealizowania, ale z błyskotliwością, humorem i szacunkiem. Trochę jak tubylec, a trochę jak obcokrajowiec - taką narrację lubię najbardziej. "Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony" przybliża nas do prawdziwego obrazu helweckiej krainy, a nie tylko tego, który kojarzymy w stereotypowy, uproszczony sposób. Fantastyczna literacka podróż (i te kolorowe zdjęcia w środku) - można się zachwycić. Bez względu na to, czy Szwajcarię znacie bardziej lub mniej, z książki Agnieszki Kamińskiej dowiecie się sporo interesujących rzeczy i jestem przekonana, że miło spędzicie czas. Wybierzcie się z autorką do Szwajcarii - warto. Serdecznie polecam❤
5

Anika Petryna

07.02.2021

Dzięki serii podróżniczej Wydawnictwa Poznańskiego zwiedziłam już kilka europejskich krajów. Tym razem przyszła kolej na Szwajcarię, która kojarzyła mi się do tej pory jedynie z: fioletową krową, czyli pyszną czekoladą, powiedzeniem: „chodzi jak w szwajcarskim zegarku”, czerwonymi scyzorykami, bankami, małą Heidi i neutralnością. Oczywiście zapomniałam o najważniejszym. Jak wiecie całym sercem kocham góry, więc tak naprawdę to Alpy i stoki narciarskie są pierwszym skojarzeniem. Po cichutku liczę na to, że kiedyś uda mi się je zobaczyć. Szczególnie, że Agnieszka Kamińska swoją książką „Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony” narobiła mi takiego apetytu, że mam ochotę natychmiast spakować plecak i ruszyć w nieznane. A właściwie nie do końca w nieznane, bo autorka zaaplikowała mi naprawdę ogromną dawkę wiedzy o Szwajcarii. Jeśli spodziewacie się lukrowanej laurki lub typowego przewodnika będziecie zawiedzeni. Agnieszka Kamińska poznała już prawdziwe oblicze tego kraju, w końcu mieszka tam na stałe i właśnie takim obrazem Szwajcarii się dzieli, pełnym sprzeczności, którego piękne i idealne oblicze ma również wiele rys i skaz. To co najbardziej ujęło mnie w tej książce, to po prostu Szwajcarzy, a przede wszystkim ich poczucie wspólnoty. To nie język i kultura są spoiwem, ale wola obywateli. Szwajcaria istnieje, bo oni tego chcą. Wydaje się aż niewiarygodne, że im na tym zależy, szczególnie, że w każdym z dwudziestu sześciu kantonów napotkamy różne prawo, zwyczaje, język w postaci dialektów, właściwie mogłyby być oddzielnymi państwami. Ta wielokulturowość wynika również z tego, ze wśród ośmiu milionów mieszkańców jedna czwarta to obcokrajowcy. Sami zobaczcie, ile kawałków ma ta układanka, bo tak też można postrzegać Szwajcarię. Muszę przyznać, że duże wrażenie robi zaangażowanie społeczne obywateli. Z jednej strony liczy się zaufanie i poczucie wolności, a z drugiej kontrola. Kiedy wszyscy się nawzajem pilnują i z góry ustalonego porządku trudno, żeby ten system nie zadziałał. Czy oddanie władzy w ręce obywateli jest kluczem do sukcesu? Agnieszka Kamińska pokazuje, że nie jest tak pięknie, jak mogłoby być. Czujne oko sąsiada może w końcu zmęczyć. Kolejne referenda nie dość, że generują koszta, to zabierają wiele czasu. Wdrażanie nowych ustaw trwa tak długo, że można w końcu zapomnieć o co chodziło. Imigranci są zmęczeni wygórowanymi oczekiwaniami, bo przecież muszą się starać bardziej, by zasłużyć na paszport i prawo głosu. Wreszcie pralnie stają się miejscem Sodomy i Gomory. Tak, to nie żart! :) Agnieszka Kamińska jest bardzo wnikliwą obserwatorką, która w niezwykle dojrzały sposób rozprawia się ze stereotypami i mitami związanymi ze Szwajcarami i ich krajem. Podejmuje wiele ważnych i niewygodnych dla Szwajcarów kwestii. Szczególnie potrzebny wydał mi się rozdział poświęcony kobietom, ich walce o prawa i trudnej sytuacji na rynku pracy. „Baba ma siedzieć w domu”, tak jednym zdaniem można byłoby podsumować ściśle ustaloną rolę kobiety w Szwajcarii. Cóż, aż nie chce się wierzyć, że Szwajcarki, jako ostatnie w Europie uzyskały prawo wyborcze, a nawet teraz odmawia im się możliwości zrobienia kariery. Jeśli decydują się na dzieci mają się poświecić rodzinie całkowicie, tak wynika z tradycji, a ta jest bardzo ważna... Ten rozdział był dla mnie największym zaskoczeniem. Przeczytałam książkę „Szwajcaria. Podróż przez raj wymyślony” właściwie jednym tchem. Zaskoczył mnie ogrom ciekawostek. W pewnym momencie zabrakło mi znaczników! Cieszę się, że Agnieszka Kamińska potrafiła pokazać Szwajcarię w sposób obiektywny. Dzięki niej mogłam poznać ten kraj z jego wszystkimi wadami i zaletami, kolorowy, a jednocześnie szary, pełen sprzeczności i nieidealny. Autorka okazała się świetnym przewodnikiem, a podróż w którą mnie zabrała zarówno fascynująca, jak i również bardzo pouczająca. Nie możecie przegapić tej pozycji! PS Jestem bardzo ciekawa, co powiedzieliby na tę książkę Szwajcarzy? :)

Podsumowanie

1
x0
2
x0
3
x0
4
x1
5
x4
5,00