Aktualności

Pierwsze spojrzenie ludzkości na swój dom – fragment książki „Życie na naszej planecie” D. Attenborouhg!
12.01.2021

Pierwsze spojrzenie ludzkości na swój dom – fragment książki „Życie na naszej planecie” D. Attenborouhg!

Już 10 lutego premierę będzie miała książka najsłynniejszego przyrodnika świata – Davida Attenborough „Życie na naszej planecie” (tłum. Paulina Surniak). Przeczytaj przedpremierowy fragment o pierwszym, historycznym spojrzeniu człowieka na Ziemię!

 

Zdarzyło się więc, że w 1968 roku, cztery dni przed Bożym Narodzeniem, stałem w reżyserce w BBC Television Centre i patrzyłem na zdjęcia przesyłane na Ziemię przez Apollo 8. Wszyscy wiedzieliśmy, że misja Apollo 8 będzie wyjątkowa. Po raz pierwszy załoga miała opuścić orbitę okołoziemską, dolecieć aż do Księżyca, okrążyć go, sfotografować ze strony, której ludzkość jeszcze nie widziała, i powrócić na Ziemię. Miał to być test przed próbą lądowania na Księżycu, która, zdaniem prezydenta Kennedy’ego, miała się wydarzyć jeszcze w tej dekadzie.

Chociaż celem misji był oczywiście Księżyc, nieoczekiwanie to zdjęcia naszej planety przykuły uwagę załogi, a następnie naszą. Frank Borman, Jim Lovell i Bill Anders jako pierwsi ludzie oddalili się od Ziemi na tyle, żeby zobaczyć ją w całości gołym okiem. Wywarło to na nich ogromne wrażenie. Trzy i pół godziny po starcie Jim Lovell powiedział do NASA: „No cóż, widzę całą Ziemię z głównego okna”[1]. Wszyscy trzej oniemieli. „Jakie to piękne”, powtarzali tylko. Anders pospiesznie przyniósł aparat i stał się pierwszym człowiekiem, który sfotografował naszą planetę w całości. To wspaniałe ujęcie — Ziemia jest na nim do góry nogami, wypełnia cały kadr, a grudniowe słońce oświetla Amerykę Południową. Jednak to zdjęcie, tak jak pozostałe zrobione w trakcie misji, czekało w aparacie. Wywołano je dopiero po lądowaniu. Ekipy telewizyjne z całego świata zbierały się w studiach, żeby zobaczyć zdjęcia na żywo, przesłane elektronicznie. […]

Dwudziestego trzeciego grudnia przed telewizorami zasiadł miliard ludzi — najwięcej w historii. Na początku Borman oznajmił z dumą: „Halo Houston, tu Apollo 8. Celujemy właśnie kamerą prosto w Ziemię”. Załoga nie miała wizjera, więc nie mogli wiedzieć, co właściwie widać w kadrze.

„Mamy diabelnie dobry widok na skraj planety”, odparło Houston, ale wtedy Ziemia znikła z kadru. Dowiedzieliśmy się przynajmniej, że teleobiektyw działa, kolejne minuty były jednak bardzo męczące. Słyszeliśmy tylko: „trochę w lewo, teraz odrobinę w prawo”, kiedy załoga próbowała na ślepo złapać w kadrze Ziemię z wnętrza delikatnie obracającego się pojazdu, oddalonego o 290 tysięcy kilometrów.

Choć jednak kula ziemska przesuwała się po ekranie, co chwilę znikając, nie da się ukryć, że ćwierć ludzkości patrzyło na siebie z kosmosu. Prawie nie mrugaliśmy. To była planeta, na której wszyscy przebywaliśmy — wszyscy, z wyjątkiem trzech mężczyzn, którzy pokazywali nam ją ze statku kosmicznego.

Dzięki temu programowi nadanemu w święta 1968 roku telewizja umożliwiła nam rozumienie czegoś, czego wcześniej tak wyraźnie nie widzieliśmy i nie pojmowaliśmy, a co mogło być najważniejszą prawdą na temat nas samych — że nasza planeta jest mała, samotna i bezbronna. Że mamy tylko ją i nie znamy innego miejsca, w którym istniałoby życie. Że jest bezcenna.

Zdjęcia wykonane z pokładu Apollo 8 zmieniły sposób myślenia ludzkości. Sam Anders powiedział: „Przebyliśmy długą drogę, żeby zbadać Księżyc, ale naszym najważniejszym odkryciem była Ziemia”. Zdaliśmy sobie wtedy sprawę, że miejsce, w którym żyjemy, nie jest bezkresne. Że nasze istnienie ma granice.

Fragment pochodzi z książki „Życie na naszej planecie. Moja historia, wasza przyszłość” Davida Attenborough (tłum. Paulina Surniak), str. 48-51.

 

[1] Transkrypcję rozmów ze wszystkich misji Apollo można znaleźć na

stronie NASA. To fascynująca lektura: https://www.nasa.gov/mission_

pages/apollo/missions/index.html.